ATP Bazylea: faworyci nie zawodzą

Michal
del potro basel

Wszyscy najwyżej rozstawieni zawodnicy wygrali swoje mecze drugiej rundy turnieju ATP w Bazylei. W większości potrzebowali do tego dwóch setów.

Wszystkie oczy w Szwajcarii skierowane były oczywiście w największą gwiazdę turnieju czyli Rogera Federera. Król nie zawiódł swoich fanów w starciu z Benoit Paire’m. Francuz był tego dnia wyraźnie słabszy. Jeśli nie masz swojego najlepszego dnia to rywalizacja z takim rywalem jak vicelider rankingu musi być dla Ciebie bolesna. Ekstrawagancki zawodnik był w stanie urwać Rogerowi tylko 4 gemy czym nie zmusił go do największego wysiłku. Teraz główny faworyt imprezy zmierzy się z kolejnym Trójkolorowym – Adrianem Mannarino, który wyeliminował Denisa Shapovalova.

Więcej trudu zwycięstwo kosztowało Marina Cilicia. Turniejowa „2″ musiał rozegrać trzy sety, żeby wyeliminować swojego rodaka Bornę Coricia. Młody Chorwat pokazał jednak przebłyski bardzo dobrego tenisa i jeśli będą omijały go kontuzje to może być wysoko w rankingu. Póki co jednak w Chorwacji rządzi Marin Cilić i w najbliższym czasie nie powinno się to zmienić.

Roberto Bautista czyli zawodnik występujący z „5″ przy nazwisku pokonał Ryana Harrisona. Amerykanin nie sprzedał jednak tanio skóry. O ile w pierwszym secie Hiszpan był wyraźnie lepszy, o tyle w drugim musiał czekać aż do tie-breaka, żeby rozstrzygnąć losy meczu. Problemów takich nie miał Juan Martin del Potro. W pojedynku z Julienem Benneteau w obu setach zdobywał przewagę przełamania, która pozwoliła mu rozstrzygać je na swoją korzyść.

Swoje mecze wygrali także David Goffin i Jack Sock. Zwycięstwa faworytów sprawiają, że już od trzeciej rundy będziemy oglądać naprawdę ciekawe mecze.

ATP Bazylea – druga runda gry pojedynczej:
R. Federer (1) – B. Paire 6-1, 6-3
M. Cilić (2) – B. Corić 6-3, 3-6, 6-3
D. Goffin (3) – H. Chung 6-4, 6-1
J.M del Potro (4) – J. Benneteau 6-4, 6-4
R. Bautista (5) – R. Harrison 6-3, 7-6(1)
J. Sock (6) – R. Hasse 6-4, 2-6, 6-4

Autor: B.M

Spodobał Ci się ten artykuł? Polub go na Facebooku