ATP Finals: czas na podsumowanie sezonu

Michal
atp finals

Wszystko co dobre szybko się kończy. Sezon 2017 powoli dobiega końca, ale jego zakończenie na pewno będzie godne. Przed nami bowiem turniej mistrzów.

Listopad nie jest najbardziej lubianym miesiącem w ciągu roku. No chyba, że mowa o tenisie to wtedy można na niego spojrzeć przez nieco inny pryzmat – ATP Finals czyli turniej z udziałem najlepszych zawodników sezonu jest na pewno godnym podsumowaniem zmagań w 2017 roku.

8 najlepszych singlistów i 8 najlepszych par deblowych – właśnie w takim składzie odbędzie się creme de la creme 2017 roku – Nitto ATP Finals w Londynie. Mimo, że w turnieju bierze udział ośmiu najlepszych singlistów 2017 roku to obsada mogłaby być lepsza. Murray, Djoković, Wawrinka, Nishikori, Raonić – tych nazwisk trudno szukać wśród obsady tegorocznych Mistrzostw ATP. Zamiast nich na liście znajdą się inne nazwiska takie jak: Jack Sock, David Goffin czy Alexander Zverev. Czy brak tych wielkich zawodników wpłynie na emocje związane z turniejem? Niestety wygląda na to, że skład finału, który odbędzie się 19 listopada został już zaplanowany. Jeśli tylko Rafael Nadal będzie zdrowy to można zakładać, że w finale zmierzy się z Rogererem Federerem. Czy taki finał można zakładać w ciemno? Na pewno jest to opcja, która wiąże się z najmniejszą wygraną u bukmacherów. Nie chodzi nawet o to,  że są to zdecydowanie najlepsi singliści mijającego roku. Chodzi bardziej o to, że trudno wskazać zawodnika, który mógłby im zagrozić. Teoretyczne może to być Alexander Zverev, ale Niemiec pod koniec sezonu nie zachwyca. Marin Cilić w starciach z Hiszpanem i Szwajcarem nie radzi sobie najlepiej. Odpowiedni poziom emocji gwarantowałby Juan Martin del Potro, ale niestety nie dał rady zakwalifikować się do turnieju. W tych okolicznościach finał wydaje się być oczywisty, zwłaszcza, że wśród mężczyzn nie ma takich niespodzianek jak w turniejach kobiecych.

Na dużo większe emocje zanosi się za to w turnieju deblistów. Z perspektywy polskich kibiców najbardziej ekscytujące będzie to jak zaprezentują się Łukasz Kubot i Marcelo Melo. W przeciwieństwie do poprzednich występów Polaków w ATP Finals, tym razem oczekiwania są najwyższe. Polak i Brazylijczyk są najwyżej rozstawioną parą, a dodatkową mają za sobą wybitny sezon okraszony triumfem na Wimbledonie. Kto może im zagrozić? W zasadzie wszyscy. Specyfika gry podwójnej pokazuje, że każda z ośmiu najlepszych par może wygrać z tą teoretycznie lepszą. Na pewno należy patrzeć na Henri Kontinena i Johna Peersa, ale nie można też skreślać braci Bryanów czy np. Jamie Murraya i Bruno Soaresa. Najważniejsze jest to, że dwa zwycięstwa w grupie gwarantują parze Kubot/Melo pierwsze miejsce w rankingu na koniec 2017 roku. Gra jest na pewno warta świeczki, a Łukasz i Marcelo pokazali w tym sezonie, że największe triumfy nie stanowią dla nich większego problemu. Możemy mieć zatem nadzieje, że kolejny tenisista znad Wisły (po Agnieszce Radwańskiej) sięgnie po tytuł w turnieju kończącym sezon.

Jeśli miałbym postawić swoje pieniądze na zwycięzców ATP Finals to postawiłbym na szwajcarskiego Maestro i Łukasza Kubota w parze z Marcelo Melo. Obym się nie mylił bo to oznaczałoby kolejny, wielki sukces polskiego tenisa.

Autor: Michał Buczek – Redaktor Naczelny

Spodobał Ci się ten artykuł? Polub go na Facebooku