ATP Finals: Roger i Sasha zwycięzcy

Michal
federer londyn

Wystartował turniej ATP Finals 2017. W mistrzostwach ATP po raz kolejny mierzy się ośmiu najlepszych singlistów i osiem par deblowych mijającego sezonu. W pierwszym dniu już oglądaliśmy mecze z udziałem faworytów.

Na inaugurację rozgrywek singlowych ATP pokazało to co ma najlepsze – Rogera Federera. Jego rywalem był debiutujący w tej imprezie Jack Sock, który bilet do Londynu załatwił sobie w trybie Last Minute. Taktyka Szwajcara od początku polegała na tym, żeby przełamać rywala jak będzie jeszcze odczuwał debiutancką tremę. Szybko udało mu się go zrealizować bowiem Amerykanin skapitulował już w pierwszym gemie. Federer podwyższył na 2-0 i emocje w tym secie właściwie się skończyły. Helwet nie gonił za kolejnymi breakami, a raczej skupił się na spokojnym utrzymywaniu własnego serwisu.

Dużo więcej działo się w drugiej partii. Jack Sock zaprezentował się w niej lepiej mimo, że nadal dominującą stroną był jego rywal. To Roger ciągle wywierał presję na  Amerykanie w jego gemach serwisowych. Ten się jednak skutecznie obronił w gemach nr: 7,9 i 11. Faworyt zamknął mecz dopiero po rozegraniu tie-breaka, w którym też musiał się napocić.

Debiutancka trema nie zjadła za to Alexandra Zvereva. Niemiec w swoim pierwszym meczu mistrzostw ATP zmierzył się z Marinem Ciliciem, dla którego to trzeci występ w imprezie. Mecz nie był porywający, a zawodnicy popełniali dużo błędów. Lepiej spotkanie zaczął zawodnik niemiecki bowiem przełamał Chorwata w gemie otwarcia. W zasadzie tyle dobrego można powiedzieć o grze jednego bądź drugiego w pierwszym secie. W drugim obudził się bardziej doświadczony zawodnik. Losy partii ponownie rozstrzygnęły się na jej początku bowiem Cilić zanotował breaka w drugim gemie i utrzymał przewagę do końca.

Wydawało się, że to Chorwat jest w gazie i ma krótszą drogę do zwycięstwa. Po raz kolejny tenis nauczył nas, że nie można wyrokować przed zakończeniem meczu. Zverev ponownie wskoczył na wyższy poziom, ale po drodze zdążył jeszcze stracić serwis i rakietę po tym jak rozstrzaskał ją o kort. Jak widać pomogło mu to jednak bo zaczął grać lepiej. Nie tylko zdążył odrobić straty, ale zrobił to także z nawiązką uzyskując przewagę, której nie oddał do końca.

Największą niespodziankę dnia oglądaliśmy w turnieju deblowym. Jedni z głównych faworytów czyli John Peers i Henri Kontinen przegrali w pierwszym meczu z Ryanem Harrisonem i Michaelem Venusem. Amerykanin i Nowozelandczyk potwierdzili, że w tym sezonie są prawdziwymi pogromcami faworytów. Porażka Fina i Australijczyka zmniejsza ich szanse na zakończenie sezonu jako najlepsza para 2017 roku.

ATP Finals: grupa Borisa Beckera
R. Federer (1) – J. Sock (8) 6-4, 7-6(4)
A. Zverev (3) – M. Cilić (5) 6-4, 3-6, 6-4

ATP Finals: grupa Jacco Eltingh/Paul Haarhius
J. Peers/H. Kontinen (2) – R. Harrison/M. Venus (8) 4-6, 6-7(8)

Autor: Michał Buczek – Redaktor Naczelny

Spodobał Ci się ten artykuł? Polub go na Facebooku