Pekao Szczecin Open: Gasquet i Brown do przodu

admin
Gasquet Doha 1

W wieczornym spotkaniu, mocno opóźnionym przez deszcz, mogliśmy obejrzeć największą gwiazdę tegorocznej edycji – Richarda Gasqueta. Najwyżej rozstawiony Francuz, obecnie 30. w rankingu ATP World Tour, wyeliminował w pierwszej rundzie posiadacza „dzikiej karty” Marcina Gawrona 6:3, 6:0.

Również Dustin Brown bez większych problemów awansował do drugiej rundy Niemiec jamajskiego pochodzenia pokonał Białorusina Aliaksandra Burego 6:3, 6:4 w ciągu 57 minut, choć mogło być krócej, bowiem w drugim secie prowadził już 5:0.

Dobrze znam Aliaksandra, bo graliśmy ze sobą już wiele razy – mówił na pomeczowej konferencji prasowej Niemiec. – Kiedy mocno serwuje i jest agresywny na korcie, to naprawdę ciężko go powstrzymać. Właśnie z taką sytuacją spotkałem się w drugiej partii i dlatego z komfortowego wyniku 5:0 zrobiło się nagle 5:4. Ale udało mi się opanować sytuację.

Brown to podwójny triumfator Pekao Szczecin Open 2014 (w singlu i deblu)

Wiele osób oczekiwało w drugiej rundzie powtórki ubiegłorocznego finału, ponieważ ewentualny mecz Browna z Alessandro Giannessim był bardzo prawdopodobny. Włoch uległ jednak niespodziewanie Artemowi Smirnovowi i wiemy już, że do takiego spotkania nie dojdzie. – Powiem szczerze, że nie rozmyślałem o tym zbyt dużo przed meczem, tylko starałem się koncentrować na swoim pojedynku. Widziałem na ekranie, że Alessandro serwował przy stanie 5:4 w pierwszym secie, ale nie dowiózł przewagi do końca i przegrał w tie-breaku. W zeszłym roku zmierzyliśmy się w finale, ale każdy turniej to już zupełnie nowa historia i tym razem nie będzie nam dane zagrać przeciwko sobie.

Brown jest jednym z tych tenisistów, którzy bardzo chętnie wracają do Szczecina i biorą udział w kolejnych edycjach naszego challengera. – To świetnie zorganizowana impreza, ludzie są dla mnie bardzo mili i zawsze chętnie tu przyjeżdżam. Do wygrania jest sporo pieniędzy i punktów, więc jeśli nie gra się w drugim tygodniu US Open, to Szczecin wydaje się naturalną pozycją w kalendarzu startowym. Czuję, że lokalna publiczność mnie lubi, ale zobaczymy, jak będzie wyglądać sytuacja, gdy przyjdzie mi się zmierzyć z jakimś polskim zawodnikiem – powiedział Brown.

Spodobał Ci się ten artykuł? Polub go na Facebooku