WTA Tokio: ważne zwycięstwo Linette

Michal
Photo:Toray Pan Pacific Open

Bardzo dobrze turniej w Tokio rozpoczęła Magda Linette. Nasze reprezentantka pokonała znacznie wyżej notowaną rywalkę.

Karuzela z zawodniczkami WTA przenosi się właśnie do Azji, a pierwszym poważnym testem dla czołówki jest turniej w Tokio. Pod nieobecność Agnieszki Radwańskiej wszystkie oczy polskich kibiców zwrócone są w stronę Magdy Linette. Poznanianka w pierwszej rundzie sprawiła kibicom bardzo miłą niespodziankę.

Nasza zawodniczka do turnieju musiała przebijać się przez eliminację, a jej pierwszą rywalką w turnieju głównym była Daria Gavrilova. Australijka notowana jest na 21. miejscu w rankingu światowym, a Polka jest 74. w tym zestawieniu.

Wynik pierwszego seta był bardzo mylący. Gavrilova wygrała go 6-2, ale oba breaki przyszły jej z ogromnym trudem. Tak naprawdę był to bardzo niesprawiedliwy wynik bo na korcie na pewno nie było widać aż takiej różnicy. Potwierdziła to druga partia, którą idealnie rozpoczęła Polka. Przełamała rywalkę i od razu poszła za ciosem. Jeden break? Skądże znowu, Linette poszła za ciosem i wygrała wszystkie geny drugiego seta! Idealna odpowiedź na wydarzenia z pierwszego seta.

Maszynka do wygrywania gemów zacięła się dopiero po 9 kolejnych wygranych. Następnie na tablicy pojawiło się 4-1 dla Magdy i wtedy nastąpił nieoczekiwany zwrot. Zawodniczka z Antypodów wygrała 4 gemy pod rząd i prowadziła 5-4. Linette utrzymała jednak serwis, a następnie doszło do tie-breaka. Był to kolejny popis zawodniczki z Poznania. Szybkie prowadzenie 5-1 sprawiło, że tego meczu nie można było już przegrać. Gavrilova próbowała odrobić straty, ale nie dała rady.

Po takim zwycięstwie poprzeczka jednak automatycznie idzie w górę. Kolejną rywalką Magdy Linette będzie bowiem Karolina Pliskova. Czeszka wygrała ostatnie starcie między tymi zawodniczkami w niedawnym US Open. Będzie więc szansa na rewanż.

WTA Tokio – pierwsza runda gry pojedynczej:
M. Linette (Q) – D. Gavrilova 2-6, 6-0, 7-6(3)

Autor: B. M

Spodobał Ci się ten artykuł? Polub go na Facebooku