US Open: nie będzie starcia tytanów

Michal
delpo ćwierćfinał

Nie dojdzie do długo oczekiwanego starcia dwóch najlepszych zawodników rankingu. Plany organizatorom pokrzyżował bowiem Juan Martin del Potro.

Kiedy po losowaniu okazało się, że Rafael Nadal znalazł się w tej samej połówce drabinki co Roger Federer wielu ostrzyło sobie zęby na ich kolejny pojedynek tym razem o wejście do finału. Hiszpan mówił, że wolałby uniknąć tego pojedynku i jego wola się spełniła.

Jako pierwszy z tej dwójki na korcie pojawił się aktualny lider rankingu czyli Rafa Nadal. Jego przeciwnikiem był rewelacyjnie grający w tym turnieju Andrey Rublev. Młody Rosjanin był skazywany na pożarcie i oprócz kilku momentów te przypuszczenia okazały się prawdziwe. Nadal kontrolował przebieg wydarzeń chociaż na początku pierwszego seta dał się przełamać. Był to jednak jedyny wygrany gem przez Rubleva w tym secie. Niewiele więcej był w stanie zrobić w kolejnych partiach. Łącznie na jego konto powędrowało tylko 5 gemów co pokazuje, że nie miał żadnych szans na sprawienie niespodzianki.

Dużo trudniejsze zadanie miał Roger Federer. Jego rywalem był bowiem świetnie czujący się w Nowym Jorku Juan Martin del Potro. Wielu kibiców pamięta jeszcze ich ostatnie starcie na Flushing Meadows. W finale w 2009 roku po epickiej, pięciosetowej walce górą był Argentyńczyk, który wygrał tym samym swój jedyny turniej Wielkiego Szlema. Pojedynek AD 2017 obaj rozpoczęli od wygrywania swoich serwisów. Jako pierwszy dał się jednak przełamać Szwajcar, który w kluczowym momencie popełnił podwójny błąd, który kosztował go przegraną. W drugiej partii Maestro się rozluźnił co natychmiast dało lepszy efekt. W trzeciej z kolei ton grze zaczął nadawać Del Potro. O tym, że był to pojedynek o dużym ciężarze gatunkowym niech świadczy fakt, że obaj oddawali podania po podwójnych błędach na break pointach. Del Potro prowadził 2-1 w setach po wygranym tie-breaku. Główny faworyt turnieju był więc pod ścianą. Z reguły wychodzenie z takich opresji nie stanowiło dla niego problemu. Tym razem nie był to jego dzień, a rywal nie zamierzał ułatwiać zadania. Decydujący w tym secie był 5 gem, w którym Fedex stracił podanie. Nie zdołał odrobić breaka, a del Potro zakończył mecz w swoim stylu – pięknym forehandem. To pierwsza porażka Federera na Wielkim Szlemie od… Wimbledonu 2016.

Nieco w cieniu tych dwóch ćwierćfinałów odbyły się te, w których nie rywalizowali mistrzowie wielkoszlemowi. W najwyższym ćwierćfinale w historii zmierzyli się Sam Querrey (199 cm) i Kevin Anderson (203 cm). Po fantastycznej walce górą był zawodnik z RPA. W ciągu 4 setów zawodnicy rozegrali jednak aż trzy tie-breaki. Reprezentant gospodarzy nie udźwignął jednak presji grania przed własną publicznością. Po raz pierwszy od 1965 roku zawodnik z RPA zagra w półfinale US Open. Będzie to oczywiście debiut na tym etapie Kevina Andersona.

Jego rywalem będzie kolejny debiutant na tym etapie czyli Pablo Carreno. W starciu nowicjuszy na etapie ćwierćfinałów US Open pokonał jedną z rewelacji turnieju – Diego Schwartzmana. Argentyńczyk to zaprzeczenie potężnych Querreya, Andersona czy swojego rodaka del Potro. Mierzy on bowiem tylko 170 cm, ale nie przeszkodziło mu to w zameldowaniu się w czołowej ósemce turnieju. W starciu z Hiszpanem nie miał jednak zbyt wielu argumentów. W najważniejszych momentach wychodziło większe doświadczenie w ważnych turniejach Carreno. W pierwszym i drugim secie okazał się lepszy o jedno przełamanie, a w trzecim aż o dwa. W miarę komfortowo awansował więc do pierwszego w karierze półfinału Wielkiego Szlema.

US Open – ćwierćfinały gry pojedynczej:
R. Nadal (1) – A. Rublev 6-1, 6-2, 6-2
R. Federer (3) – J. M del Potro (24) 5-7, 6-3, 6-7(8), 4-6
S. Querrey (17) – K. Anderson (28) 6-7(5), 7-6(9), 3-6, 6-7(7)
P. Carreno (12) – D. Schwartzman (29) 6-4, 6-4, 6-2

Autor: Michał Buczek – Redaktor Naczelny

Spodobał Ci się ten artykuł? Polub go na Facebooku